|
BUKIET Z BAOBABEM Kilimandżaro, Safari, Masajowie, Zanzibar (2002)
Aleksander Stal
19.02.2003
Z samego rana wypożyczamy z sąsiadującego ośrodka maski, rurki i płetwy za 3000Tsh. Należy się spieszyć, aby szybko wypłynąć, gdyż odpływ nadchodzi bardzo szybko. Szczyt odpływu przypada na godzinę 14.00, a już o 16.00 przypływ ma swoje maksimum. Nasza łódka to właściwie skorupa - wąski i długi kadłub, do którego są doczepione strzępami sznura po obu stronach drewniane pływaki. Żagiel to istne cudo pozszywane z worków po cukrze i działa na zasadzie foka. Z powodu odpływu rafa jest bardzo płytko pod wodą, tak iż momentami szorujemy brzuchami o dno. W zasadzie niczym specjalnym nas nie zauroczyła.
Pomiędzy 11.00 a 14.00, do około 400m od linii brzegowej odsłaniają się kolorowe plantacje alg. Kobiety wówczas wyruszają do swojej pracy w morzu. Na wbitych w dno oceanu palikach rozciągają sznurki, na których później rozsadzają algi. Zebrane algi są suszone na piaszczystym brzegu. Za 1kg wysuszonych alg, które później są eksportowane na cały świat otrzymują 70Tsh, czyli 7 centów. To jedno z nielicznych źródeł zarobkowania i większość kobiet w wiosce zajmuje się plantacjami alg. Kobiety nie są jednak nastawione przyjacielsko i nie wyrażają chętnie zgody na fotografowanie.
Na kolację umawiamy się z naszym "kapitanem". Ma nas zaprowadzić na kolację do swojej matki. Umówiliśmy się na stawkę 2000Tsh od łebka. Tym razem standardy higieny były jeszcze gorsze, ale już jesteśmy zahartowani. Pierwotnie mieliśmy jeść na podłodze w korytarzu, ale wyperswadowaliśmy chłopakowi, że wolelibyśmy zjeść w izbie. Na podłogę narzucił pled, dookoła walały się brudne ubrania, klapki, z sufitu zwisały buty - po prostu syf. Jednak sam posiłek okazał się być wybornym. Degustowaliśmy King Fish, octopus (ośmiornica) - wszystko przyrządzone na sosie z pomidorów i kokosów. Wracając do naszego bungalowu podziwiamy cudownie rozgwieżdżone niebo.
20.02.2003
To już ostatni nasz dzień w tej pięknej okolicy. Z Krzyśkiem wybieram się na fotograficzne łowy. Nieocenione okazały się kolorowe kredki, które rozdajemy okolicznym dzieciakom. Jednak najpierw trzeba zrobić zdjęcie, a później pokazywać kredki, gdyż inaczej w życiu nie zrobilibyśmy zdjęć podekscytowanym dzieciakom. Upał niemiłosierny - 34 stopnie w cieniu. Przed bramą naszego ośrodka zbiera się tłum bardzo kolorowo odświętnie ubranych Zanzibarek. Początkowo myślimy, że będzie wesele. Okazuje się jednak, że tak kolorowe sukienki są zakładane na pogrzeb. O 14.00 odjeżdżamy umówionym minibusem z naszego rajskiego Jambiani. Po drodze kilkakrotnie jesteśmy zatrzymywani na rogatkach do kontroli. W mieście Zanzibar robimy ostatnie zakupy, odwiedzamy nieoceniony Food Market z pysznym jedzeniem z rusztu i taryfą za 1500Tsh jedziemy do portu. Przed bramą tumult i rwetes - zaraz jesteśmy otoczeni przez wielu naciągaczy. Kierujemy się do naszego nocnego promu "Flying Horse" (zobacz bilet). Ponieważ nocny prom jest znacznie tańszy, bilety należy kupić kilka dni wcześniej. Doceniamy fakt, iż zakupiliśmy bilet na najwyższą klasę VIP-louge - nasz pokład ma klimatyzację i wygodne materace, które układamy na podłodze i szybko idziemy spać. Prom wypływa o 21.00.
21.02.2003
Punktualnie o 6.00 rano zawijamy do portu w Dar Es Salaam. Za 10USD bierzemy taryfę, która zawozi nas na lotnisko. Lotnisko jest jeszcze zamknięte! 2 godziny czekamy na otwarcie drzwi, ale po wejściu do hali okazuje się, że w środku nie ma klimatyzacji i ukrop jest jeszcze większy. O 9.00 rano wylatujemy lotem 46Q i po 8h i 40minlądujemy w Londynie. Samolot do Warszawy jest opóźniony o całe 2 godziny z powodu braku załogi! No tak, bajzel jest wszędzie. W Warszawie czeka nas szok termiczny.
Tekst: Aleksander Stal
podroznik@podroznik.com
Pierwotny plan wyprawy oraz linki do innych stron dotyczących wypraw na Kilimandżaro zobaczysz tutaj.
Poprzednia strona 1 2 3 4 5
Zobacz także fotografie z tej wyprawy w dziale
Galeria
fotografii.
Wszelkie materiały zamieszczone w tym serwisie nie
mogą być publikowane oraz rozpowszechniane bez wcześniejszej
zgody właściciela. Wszelkie materiały zamieszczone w tym
serwisie przez użytkowaników internetu nie mogą być
rozpowszechniane bez ich wcześniejszej zgody.
|
|
|